Właśnie pojawiła się nie lada gratka dla ciekawych Polski fofelków i ich rodziców. Nie od dzisiaj wiadomo, że dzieciaki uwielbiają zabawy słowne, przekręcanie wyrazów czy rymowanki. To właśnie wspomnianego przedszkolaka najłatwiej jest rozśmieszyć do łez zabawnymi wyrazami. Starsze dzieciaki z większą świadomością interesują się językiem, a jeśli i Tobie wcześniej wspomniane słowo na f wydało się interesujące, sięgnij po „Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” Michała Rusinka. Z całą pewnością można powiedzieć, że to książka, która zainteresuje całą rodzinę.
Z nią udacie się w fantastyczną podróż po dźwiękach polskiego języka i zakamarkach Polski innej niż znacie z własnego podwórka. To nie tylko słowa, ale także szczypta regionalnych smaczków – kaszubskich legend, wyglądu kurpiowskich parapetów, czy niecodziennych wielkanocnych wyścigów w Bukowcu Górnym.
Język polski nie bez powodu uchodzi za jeden z najtrudniejszych do nauki – książka Michała Rusinka tylko utwierdza czytelnika w tym przekonaniu. Zwłaszcza, gdy zejdziemy z utartych ścieżek i zagłębimy się w jego regionalizmy – czasem zabawne jak „trajtek” – czyli trolejbus i poważne niczym „dziandziar” – pysznicki policjant, niekiedy groźnie brzmiące, innym razem podstępne, jak „parówka”, która w Lublinie oznacza nic innego, jak długą bułkę.
Ta wyjątkowa podróż po Polsce jest uciechą dla ucha, ale nie tylko. Joanna Rusinek zadbała także o fantastyczną oprawę graficzną. Ilustratorce udało się połączyć tradycyjny polski folklor – elementy zaczerpnięte z łowickich wycinanek oraz starych baśni z modną i nowoczesną grafiką. „Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” to rzecz bardzo na czasie i wartościowa lektura, która pozwala krzewić zainteresowanie polską różnorodnością od najmłodszych lat.