A kiedy drugie?

a kiedy drugie?

Słyszeliście to pytanie? Ja już kilka razy i w sumie bardziej mnie śmieszy, niż irytuje. Choć z drugiej strony może wywoływać poczucie, że coś jest nie tak, skoro mamy 1,5 roczne dziecko i jeszcze nie myślimy o kolejnym.

Te pytania są niezawodne: „Kiedy ślub?”, „Kiedy dziecko?”, „A kiedy kolejne?”… Przypuszczam, że potem zaczyna się opcja: „Czwórka? Czy Wy aby nie przesadzacie?”. Nie da się dogodzić wszystkim, a z całą pewnością dalszej rodzinie. I tym, którzy „wiedzą lepiej”.

 

Mamy syna, urodził się trochę ponad rok temu. Nie spodziewaliśmy się, że zmieni nasze życie tak bardzo. Chociaż zjawił się niespodziewanie, nie potrafię sobie teraz wyobrazić, że kiedyś go nie było.

 

Początki były trudne. Kociełło wymagał bardzo wiele uwagi i czasu… ale z nim jest nam dobrze, nie żałujemy ani spania do 11, ani spontanicznych wypadów do Rzymu na weekend, ani tego, że kiedyś pakowanie się zajmowało jakieś 10 minut. Nawet jeśli trochę za tym tęsknimy, to wystarczy jeden uśmiech z 6 zębami, żeby o wszystkim zapomnieć.

 

Czemu o tym piszę? Kilka razy usłyszałam pytanie „kiedy kolejne dziecko?”. Bo mała różnica wieku jest fajna, bo dziecko potrzebuje kompana do zabawy, bo łatwiej „z jednych pieluch w drugie”… A jak będzie zbyt duża różnica wieku, to będzie ciężko i rodzeństwo się nie dogada. Żeby tego było mało, to „jedynacy są nieszczęśliwi” i jest jeszcze zarzut, że „wychowamy egoistę”…

 

Gdyby to wszystko było takie proste, a zdolność do empatii zależała od posiadania rodzeństwa. Pewnie to pomaga, ale nie rozwiązuje wszystkiego. Znam wiele osób, które narzekały, że nie miały rodzeństwa i równie wiele, którzy narzekali, że rodzeństwo to najgorsze, co ich spotkało.

 

Dlaczego się boję kolejnego dziecka? Kociełło cały czas jest wymagający, potrzebuje dużo uwagi i dużo noszenia. Dalej nie przesypia też nocy i pewnie trochę to potrwa, bo na razie oscylujemy wokół 4 pobudek. W tej sytuacji nie wyobrażam sobie drugiej ciąży – jeśli miałaby choć trochę przypominać pierwszą, to nie wiem, jak dalibyśmy radę.

 

Patrzę z podziwem na znajomych, którzy zdecydowali się na dwójkę dzieci w małym odstępie czasu: to wydaje się idealna różnica wieku dla dzieci. Rok-dwa to naprawdę niewiele i takie dzieci mają szansę dobrze się dogadywać. Mają szansę, co wcale nie oznacza, że będą się dobrze dogadywały.

 

Jest jednak jedna rzecz, która nie daje mi spokoju: w rozmowach o rodzeństwie Kociełły często pojawia się argument, że to rodzeństwo ma czemuś służyć. No właśnie – czemu ma ono służyć? Ma być katalizatorem emocji rodziców? Może pomocą przy wychowaniu starszego? A może ma po prostu donosić ubranka po starszym? Nie rozumiem tego sama.

 

Dlaczego nie chcę jeszcze, żeby Kociełło miał młodsze rodzeństwo? Bo moje dziecko mnie potrzebuje. Chociaż dajemy mu tyle, ile możemy, to i tak jest ciężko. Nie wyobrażam sobie, jak byłoby z dwójką. Przecież to starsze nie przestanie mnie magicznie potrzebować, kiedy pojawi się noworodek. Wciąż czasem noszę 13-kilowego syna w nosidle – kiedy on tego potrzebuje. Chcę, żeby naładował swoje akumulatory na przyszłość. Żeby dostał jak najwięcej bliskości. Może nadejdzie moment, kiedy pojawi się kolejne dziecko. Może za rok. Może z pięć lat. A może wcale? Nie wiemy tego jeszcze.

 

Nie wyobrażam sobie tego wszystkiego w pierwszym, drugim, trzecim ani czwartym trymestrze ciąży. Nie będę fizycznie w stanie zapewnić mojemu dziecku tyle uwagi, ile bym chciała. Głównie dlatego, że albo będę zmęczona, albo będę się źle czuła.

 

Czasem mam wrażenie, że te wszystkie „mądre głowy”, które wiedzą lepiej, że „powinno być drugie” i tak dalej nie liczą się z niczym innym, niż tylko z… no właśnie nie wiem z czym. Nie czuję w tym troski, ale jedynie ocenę.

 

Bo wiele rzeczy według nich wypada, a niewiele… można? Nie pytałam nigdy moim znajomych ani rodzeństwa o to, kiedy planują kolejne dziecko, bo wiem, że to ich decyzja, nie moja. I nic mi do tego. Podobnie jak innym ludziom nic do tego, czy planujemy z mężem rodzeństwo dla naszego syna czy nie. Jesteśmy rodziną, niezależnie od tego, czy 2, 3, czy 6-osobową, to tak samo pełną.

Asia Śmieszek / Redakcja Tatento.pl

9 komentarzy

  1. Kiedy moja córka miała 10 miesięcy dowiedziałam się o drugiej ciąży. Ani fizycznie ani psychicznie nie byłam na to gotowa, druga ciąża przebiegła dużo gorzej i poród również. Co za tym idzie moja maleńka córeczka zdezorientowana sytuacją zaczęła być bardzo agresywna, i pojawienie się siostry absolutnie jej nie cieszyło. Teraz jedna ma 2 lata, druga 6 miesięcy i powoli widzę że zaczynają się lubić, ale i tak chwila nieuwagi grozi katastrofą. Jeśli ktoś mówi, że 1,5roku to idealna różnica wieku, to ja się pytam dla kogo?

  2. Mnie zastanawia czasem czy to nie nadinterpretacja jednak takivh pytań. Sama mam córkę 2,5 roku i znow jestem w ciąży, ale jak słyszałam pytania „a kiedy kolejne?” to raczej interpretowalam je jako zwykłą ludzką ciekawość. Kiedy po porodzie mowilam, ze raczej zaczekamy bo… ludzie słuchali naszego (mojego i męża) punktu widzenia poznając nas lepiej, nasze poglądy, sytuacje itd. Gdy mówiłam, ze dużo mnie kosztuje obecne macierzyństwo – oferowali pomoc, gdy martwilam się przestrzenią mieszkalną dopytywali o plany na przyszłość. Dla mnie to normalne. Gdy nie mogłam zajść w ciążę tą obecną również dzielilam się tym, ze nie zawsze się udaje i otrzymywalam wsparcie i słowa otuchy. Mam wrażenie, ze z matkami czasem nie można o niczym porozmawiać. Każde źle zadane pytanie odbierają jako ocenę, niechcianą radę albo atak. A często to po prostu zwykła ludzka ciekawość świadczącą o tym, ze jesteśmy w dobrych regulacjach, ze ktos o mnie mysli i chce poznac moj punkt widzenia. Co w tym złego?

  3. Ano właśnie. U nas decyzja o drugim dziecku zapadła po wielu rozmowach z naszym czterolatkiem. Z resztą i tak nie chciałam dziecka wcześniej. Mimo, że Pierwszy od zawsze był super i jesteśmy do tej pory rodzicami z grupy tych absolutnie nie obciążonych rodzicielstwem, to ja, najzwyczajniej w świecie nie byłam gotowa. Nie byłam gotowa do czasu aż Pierwszy powiedział, że chce mieć siostrę. (Na szczęście faktycznie będzie siostra:)). Spośród kilku wybranych przez nas imion wybrał to, które najbardziej mu się podobało. Sam ustalił miejsce w pokoju na przyszłe łóżeczko, na szafkę.
    A my? Ja doroslam do decyzji, maż znosi ciążę zdecydowanie lepiej niż wcześniej (tak, tak, pierwsza ciąża dla NIEGO była trudniejsza niż dla mnie), w perspektywie mamy zmianę mieszkania na większe, mąż zaczął lepięć zarabiać. Każdy powód do posiadania lub nieposiadania dziecka jest dobry. To nie chomik, to człowiek. Cała rodzina musi być gotowa na zmiany.

  4. U nas jest różnica ponad 2 lat też nie jest idealna bo synek nadal potrzebuje dużo uwagi .Byl zazdrosny ale mogę na chwilę ich razem zostawić ale trzeba pilnować bo on chce mieć już siostrę do zabawy a ona za mała i nie moze pewnych rzeczy zrobić;)dopiero teraz zaczynaja sie coś bawić i rozumieć siebie a jedno ma 10 miesięcy a drugie 3 lata 1 miesiąc.W ciąży bywało trudno ale zle jej nie znioslam tylko pod koniec.Więc nie wiem czy to udealna różnica.wydaje mi sie że lepiej jak jest większa a ludzmi nie ma co sie przejmować.

  5. Ja niedługo rodzę drugiego syna, pierwszy niedawno miał 3 urodziny i moim zdaniem to jest jeszcze za mała różnica wieku, bo dziecko jeszcze potrzebuje dużo uwagi a ja nie mam na to siły. Mąż w pracy a ja muszę się zająć dzieckiem, które ma bardzo dużo energii i niedługo jeszcze drugim. Nie wyobrażam sobie tego. Dobrze że mogę liczyć na pomoc teściowej i mamy chociaż przy tym starszym.

  6. Jestem drugim dzieckiem z trójki rodzeństwa. Mój brat jest straszy o rok i 3 miesiące a siostra młodsza o rok i 6 miesięcy. Ani ja, ani siostra nie byłyśmy planowane ( a na pewno nie tak szybko). Tak wyszło. Wiem, że Mama nie miała na początku łatwo. Sama mówi ze przez 3 lata nie spala, szczególnie gdy urodziła się moja siostra, która przez pierwsze lata życia miała poważne problemy z oskrzelami. Wiem, że w ciągu dnia pomagała jej babcia. Taty wiecznie nie było, ktoś musiał na nas zarobić. Było im ciężko. Na 100%. Ale teraz kiedy sama planuje założenie rodziny chciałabym iść w ich ślady. Dlaczego? Bo wszyscy troje razem dorastalismy,razem się bawiliśmy, mieliśmy i do dziś mamy wspólnych znajomych. Jako rodzeństwo łączą nas bardzo silne więzi. Chociaż jako dzieci tluklismy się i klocilismy i choć nadal nam się to zdarza to jeden za drugim skoczylby w ogień i nie pozwolilibysmy żeby któremukolwiek stała się krzywda. To jest siła rodzeństwa. A mała różnica wieku tylko temu sprzyja. Tego się nie robi dla siebie. Tak jest trudniej. Ale zakładając że umrzemy przed swoimi dziećmi, dając im rodzeństwo tak naprawdę zapewniamy im wsparcie na dłużej.

  7. Faktycznie pierwsze pół roku życia drugiego dziecka kiedy starsze jest starsze o 1,5 jest ciężkie, a nawet bardzo ciężkie. Ten czas trzeba po prostu przetrwać. Za to relacja jaka się wytwarza między dziećmi jest silna, radosna i warta trudu. Moi maja obecnie 4 lata i 2,5 roku. Czy różnica 1,5 roku jest idealna? Pewnie nie. Ale teraz za nic w świecie nie zmieniłabym tego.

    Swoją droga tak jak dla autorki jest niepokojąca motywacja osób „ wszystko wiedzących” do wyrażania swoich opinii, dla mnie niepokojąca jest Jej motywacja, ze „nie będzie w stanie zapewnić swojemu dziecku tyle uwagi, ile by CHCIAŁA”…tylko czy to jest równoznaczne z potrzebami dziecka? Dzieci są doskonałymi psychologami i bez skrupułów wykorzystują rodziców i momentami wymuszają to co chcą, a co nie zawsze jest im naprawdę konieczne. Ja dopiero przy drugim dziecku zobaczyłam(chociaż wcześniej mąż zwracał mi na to uwagę), ze wymaganie ze strony syna, ze TYLKO ja mogę mu robić mleko i TRZYMAĆ mu butelkę kiedy pije jest fanaberia. Wcale nie było jedyna i najważniejsza forma bliskości, a rodziło frustracje( bo mogłabym się w tym czasie np wykapać), napięcia między mną a mężem i uczucie bycia szantażowana czy przymuszana.
    Bycie pierworodnym ma swoje prawa i nie chodzi o to, żeby je komuś odbierać. Tylko życie w takich układach może okazać się irytujące i wyczerpujące. Wbrew pozorom przy dwójce dzieci łatwiej wrócić do swoich spraw, swojego życia i znaleźć znowu czas dla męża. (Oczywiście jak przetrwa się początek);)

  8. Decyzja zawsze będzie trudna. Ja też nie byłam gotowa na drugie i nie byłam… aż w końcu minęło 5 lat i już nie chce mi się wracać w pieluchy, zwłaszcza że być może jestem mamą dziecka z adhd, jak podejrzewa psycholog. Poza tym osiągnęłam wiek 30 lat. 🙂 Teraz trochę żałuję, bo miałabym to drugie już odchowane. No a z drugiej strony to kobiety rodzą coraz później, bardzo często dopiero po 30tce decydują się na pierwsze dziecko, więc w sumie mam jeszcze czas… Tymczasem rodzina nigdy nie przestaje pytać. 🙂

  9. Po serii wyrzeczeń nie zdecydujemy się na drugie dziecko, pomimo całej wspaniałości jaką niesie za sobą rodzicielstwo.

Dodaj komentarz