Nie idź z dzieckiem na zakupy

zakupy świąteczne bez dzieci

Łatwo powiedzieć: nie idź z dzieckiem na zakupy. Ale przecież trzeba przygotować wigilijne potrawy, prezenty gwiazdkowe i… ogarnąć dom! To trzy rzeczy najczęściej powtarzane przed świętami. W tym wszystkim trzeba znaleźć czas dla siebie. I dla dzieci. Spróbuj w tym roku inaczej!

Zakupy z dziećmi to trudny temat. Często nie mamy serca im odmówić, gdy chcą kolejną zabawkę lub inną rzecz, która im się podoba. Do tego same centra handlowe, a nawet osiedlowe sklepiki umieszczają rzeczy dla dzieci w zasięgu ich rączek. Nie ma co ronić łez, ani narzekać, że „złe sklepy, hur-dur”. Przecież święta nakręcają handel. To nie jest dobra sytuacja dla rodzica, który chce pójść do sklepu z dzieckiem. Zwłaszcza gdy ma listę zakupów i chce się wyjść tylko z tymi rzeczami.

Zabierz dziecko na basen

Albo gdziekolwiek indziej. Na przykład… na łyżwy. Niech ktoś inny zajmie się zakupami. To nie musi być olewanie świąt. Zwłaszcza jeśli taki macie układ w rodzinie. Zamiast robić zakupy i męczyć się ciągnąc dwa wózki. Lub pilnować dziecka, żeby nie znalazło niczego, czego bardzo chce-teraz-już. Wspólne pójście basen lub łyżwy nie jest złym pomysłem.

Może to też dobra pora żeby…

Zaangażować partnera

Powtarzanie w kółko, że „dziecko ma najczęściej oboje rodziców” jest nudne. Ale powtórzę. Nawet półroczne dziecko może posiedzieć pod opieką taty. Tak jak pod opieką mamy. W tym czasie drugie może zrobić zakupy.

Można je zrobić bez kłopot. W końcu to przyniesienie do domu produktów z listy. Nawet najbardziej nierozgarnięta osoba będzie w stanie sobie z tym zadaniem poradzić. Więc może nie wmawiać nikomu, że „pewnie i tak nie dasz rady” ani „daj, ja to zrobię”, ale po prostu – pozwolić to zrobić.

Domowe przedszkole

Czasem się nie da zaangażować rodziny w pilnowanie dzieci. Zakupy trzeba i tak jakoś zrobić. Wtedy mogą się przydać znajomi. Na pewno znasz kogoś, kto ma dzieci w podobnym wieku. Może jest w podobnej sytuacji. Zgadajcie się. Przez dwie godziny jedna osoba będzie pilnowała dwójki dzieci. Potem: zamiana. Zrobicie zakupy, a dzieci potraktują to jako naprawdę fajny czas.

Wieczorem?

Gdy nie macie z kim zostać dzieci, to warto zrobić zakupy „na śpiocha”. Chociaż Kociełło w sklepie częściej po prostu patrzy niż łapie, to lubię robić z nim tak zakupy. No i facet ze śpiącym dzieckiem w nosidle z końca kolejki… po chwili jest przy kasie.

Wiele razy widziałem, jak rodzice wieźli w wózku sklepowym trzy-czteroletnie dziecko. A ono… po prostu spało na kurtkach. Rodzice ładowali zakupy albo obok niego, albo do toreb. To też jakieś rozwiązanie.

Wiele sklepów jest otwartych do późna. Sam często robię zakupy po położeniu Kociełły spać. Ostatnio wróciłem stamtąd o 1 w nocy. To też jest opcja, bo nie ma wtedy kolejek. Awaryjnie – można skoczyć z samego rana. Po kilku miesiącach odwiedzania okolicznego sklepu w sobotnie poranki obsługa mnie rozpoznawała ;).

Internet

Jeszcze kilka lat temu przez internet można było załatwić tylko zakupy „prezentowe”. Obecnie spokojnie można zamówić wszystko nie wychodząc z domu. Kolejne sklepy to umożliwiają, więc… czemu nie? Poza tym, że nie trzeba nigdzie wychodzić, dochodzi ogromna zaleta takich zakupów: kupujemy tylko to, czego potrzebujemy. Omijają nas wszystkie świąteczne „promocje”.

Oczywiście – trzeba zapłacić dodatkowo za dostawę. No i nie można przyjrzeć się rzeczom, które kupujemy. To spore wady, ale czego się nie robi dla spokoju, oszczędności czasu i ominięcia kolejek!

Jeśli już musisz…

Nie oszukujmy się – centra handlowe nie są dobrym miejscem dla dzieci i rodziców. Jest głośno, jest za dużo mrugających światełek. Spotykamy na drodze zdecydowanie za wiele rzeczy, które mają przyciągnąć uwagę naszych dzieci. I oczywiście naszą. Możecie poszukać tych centrów handlowych, które faktycznie są przyjazne dzieciom. Albo chociaż starają się być.

Niektóre mają kącik malucha lub zajęcia z animatorem. Można zostawić dziecko na godzinę lub dwie i obskoczyć wszystko w miarę sprawnie. Jest to jakieś rozwiązanie, ale warto wiedzieć gdzie takich centrów szukać. Podobnie ma się sprawa z pokojami dla rodzica z dzieckiem, dostępnością wózków z siedzeniem dla dzieci i tak dalej. Wiedza typu „tam jest OK” albo „tam mają fajnych animatorów i plac zabaw” jest często na wagę złota. I to nie tylko od święta.

Bartek Raducha / Tatento.pl

Dodaj komentarz