Obsługa, z którą nie warto się kłócić

bądź miły dla obsługi

Spotkaliście ich podczas każdego wyjazdu. Młodzi, nieco starsi, w sędziwym wieku. Może nie zawsze mili, ale zazwyczaj starający się jakkolwiek uprzyjemnić Wam czas. Obsługa – to o nich mowa. W hotelu, w pensjonacie, na basenie, w aquaparku, na stacji benzynowej, w knajpie. Oni powinni być mili. Ale co z nami? Tak – co z nami na wyjazdach? Czy staramy się być mili?

Dobra, dlaczego trzeba być miłym na wyjazdach? Zwłaszcza dla obsługi? Jest kilka prostych powodów.

Oni są… w pracy!

Może to zaskakiwać, ale obsługa, którą spotykacie, jest najczęściej w pracy. Nie, nie są na wakacjach ani na obowiązkowym stażu przed egzaminem z przedmiotu „zepsuj gościom wyjazd”. Czasem to tak może wyglądać, ale nie oszukujmy się: oni są w pracy.

Warto pomyśleć o innej rzeczy: jak się czujemy, kiedy ktoś robi nam pod górkę w pracy? Jakiś klient, może współpracownik, dostawca? Nie jest nam miło. Wiele rzeczy się przeciąga, rośnie ilość „kwasu” i nikomu to nie służy. A mogło być tak przyjemnie!

Podobnie jest na wakacjach. Nie warto robić obsłudze pod górkę, nie warto się obnosić, nie warto się czepiać bez sensu. A powtarzane przez niektórych na wakacjach „płacę więc wymagam” jest po prostu oznaką złego wychowania. Co innego, gdy jest się o co czepiać.

Nawet kiedy nawalają

Wtedy warto podejść i powiedzieć: coś jest nie tak. Grzyb nad kabiną prysznicową w łazience jest na poziomie rozwoju cywilizacji, która niebawem wyśle misję na Marsa. Pokój niezgodny z opisem. Ostre elementy wystające ze ścian lub oprzyrządowania basenu. Przewijak, który wygląda jakby zaraz miał się załamać lub widelce dla dzieci pozbawione większości zębów. Pewnie sami możecie wyliczać w nieskończoność takie „wpadki”.

Podejdźcie do obsługi i wyjaśnijcie to. Lepiej jest zacząć od „Dzień dobry, jest taka sprawa…” i wytłumaczyć spokojnie co jest nie tak. Nawet jeśli się w Was gotuje, to szybciej załatwicie sprawę na spokojnie niż z podniesionym głosem i pewną pulą niecenzuralnych przecinków w słowniku. Rzadko kiedy takie sytuacje są wynikiem złej woli obsługi. Częściej to niedopatrzenie, które chętnie naprostują, bo zależy im na opinii – zwłaszcza jeśli Wy trafiliście tam z polecenia. Więc macie władzę. Ale taką, której nie warto nadużywać.

Opinia się liczy

Czasem to wychodzi przy sporach, ale opinia o konkretnym miejscu, które odwiedzamy z dziećmi, się liczy. Bardzo. Zwłaszcza Wasza i wśród Waszych znajomych. To Wasza waluta przetargowa, ale nie warto o niej przypominać. Jeśli rzucicie wkurzeni „nikomu nie polecę tego miejsca”, to nie zrobi się miło, bo obsługa najprawdopodobniej wie, że jeśli nawali, to nie będzie miała klientów. Nie warto o tym przypominać, serio. To strasznie psuje atmosferę. Zwłaszcza jeśli zależy Wam na niej i na… pomocy obsługi!

Oni mogą pomóc

Chociaż możecie być innego zdania, to obsługa w wielu miejscach, które odwiedzacie z dziećmi chce Wam pomóc. A przynajmniej – nie przeszkadzać podczas pobytu. Czasem tak niewiele to już bardzo dużo – wiem coś o tym ;).

Z ludźmi czasem tak bywa, że chcą pomóc, ale najczęściej do tej pomocy potrzebują pewnej dozy sympatii. Mają określony zakres obowiązków, co nie zmienia tego, że jeśli ktoś jest miły, to potrafią ten zakres mocno… rozciągnąć. Nie muszą znać pediatry w okolicy, nie muszą pomagać wnosić wózka po schodach. Nie muszą też kombinować z dodatkowym kompletem naczyń dla dziecka podczas obiadu. Jednak gdy zdobędziemy ich sympatię – po prostu będąc miłymi – możemy tylko zyskać. A potem powiedzieć znajomym, że „tym ludziom zależy”.

Tylko nie zapomnijcie dodać, że warto być miłym.

Albo zaszkodzić

To ta trochę mniej przyjemna kwestia wyjazdów, ale obsługa, jeśli ją wkurzymy – zachowaniem, fochami i fanaberiami – może nam nieźle zajść za skórę. Słyszałem wiele takich historii od znajomych i znajomych znajomych. Potem wychodziło, że opowiadająca osoba miała dosyć specyficzny styl bycia i łatwo mogłem ją sobie wyobrazić w sytuacji, w której łaja sprzątaczkę, że zostawiła w kącie za łóżkiem jakiś paproch. Wiecie, o co chodzi.

Jeśli zajdziemy obsłudze za skórę, to możemy spodziewać się pełnej gamy nieprzyjemności – począwszy od braku życzliwości (co akurat łatwe do przewidzenia), poprzez pasywny opór („nie wiem, nie mój zakres obowiązków”), aż do rzeczy mało przyjemnych dla nas, które nie powinny mieć miejsca. Nie oszukujmy się – to nic przyjemnego. A czasem wystarczyło zamiast „tak nie może być” powiedzieć „jak możemy to rozwiązać”. Serio.

Bartek Raducha / Tatento.pl

1 komentarz

  1. Totalnie się zgadzam z tym wpisem. Ludzie potrafią być okropni dla siebie, popełniają błędy, ale powinniśmy się traktować z szacunkiem. 😛

Dodaj komentarz